PORTAL MIESIĘCZNIKA AUDIO-VIDEO

Audio Research VSi75

Maj 05, 2014

Index

Brzmienie

Audio Research konsekwentnie zastrzega, że jego urządzenia wymagają długiego wygrzewania (600 godzin), co z jednej strony potwierdzają użytkownicy, a z drugiej – wzmaga moją czujność: wszak po wielu tygodniach łatwo się do danego brzmienia przyzwyczaić. W takich przypadkach przestaje być jasne, czy chodzi o wygrzewanie sprzętu, czy może bardziej słuchu. Trochę żartuję, lecz z własnego doświadczenia wiem, że adaptacyjność słuchu jest na tyle silnym zjawiskiem, że nie wolno go lekceważyć. Oczywiście, jego wpływ da się wyeliminować mając stały punkt odniesienia – najlepiej w postaci lepszego urządzenia. To zadanie recenzentów. Zwykli użytkownicy najczęściej nie mają takich możliwości, poddając się mimowolnie „układaniu słuchu”.

Droższej integry Audio Reseach słuchałem wielokrotnie, na przestrzeni kilku tygodni, próbując odpowiedzieć na pytanie: czym tak naprawdę się charakteryzuje i czy jest warta swojej ceny. Przez dłuższy czas moje odczucia były ambiwalentne. Owszem, wzmacniacz mi się podobał, brzmiał obiektywnie bardzo dobrze, ale czy wyjątkowo? Tego już nie byłem pewien. Brakowało mi rozdzielczości, przestrzeni, barwności, choć z drugiej strony doceniałem, że VSi75 nie manipuluje odtwarzaną muzyką. Tak czy inaczej, nic mnie nie zaskakiwało. Przyznam jednak, że poprzeczkę zawiesiłem bardzo wysoko, nieco za wysoko. Z jednej strony wzmacniacz odniesienia wielokrotnie już sprostał wzmacniaczom znacznie droższym od VSi75, z drugiej zaś – oczekiwałem od „75-tki” nierealnie dobrej dynamiki, detaliczności, basu, czyli cech, które wzmacniacze lampowe raczej nie zapewniają w przesycie. Można więc powiedzieć, że popełniłem błąd w nastawieniu do testowanego urządzenia. To jednak działanie świadome i celowe. Zbyt często czytam bowiem opisy (formalne recenzje!) pełne zachwytów nad brzmieniem tej czy innej płyty, w których puenta zawiera wiele efektownych, nic nie wnoszących alegorii.

ar-vsi75-gniazda

Mimo swego umiarkowanego zaufania co do konieczności bardzo długiego wygrzewania sprzętu ARC, muszę przyznać, że coś w tym jednak jest. Oto bowiem pewnego wieczoru, gdy już kończył się czas, jaki mogłem poświęcić na odsłuchy, wzmacniacz ten zaczął grać tak, jak – według mnie – powinien. Ożył, rozbłysnął, zaczął zachwycać. Następnego dnia było, na szczęście, tak samo: porzucił ciało inżyniera, wcielając się w artystę – przynajmniej częściowo. Z jednej strony to brzmienie nie rzuca na kolana żadnymi fajerwerkami, ale z drugiej – jest tak wysublimowane i muzykalne, że nie sposób nie zatrzymać się przy nim dłużej. To wzmacniacz, którego po prostu chce się słuchać i, co ciekawe, w sumie nie bardzo jest jasne, dlaczego tak się dzieje.

Myślę, że dla wielu audiofilów, którzy dotarli w swym rozwoju do wzmacniaczy tranzystorowych za 20–25 tys. zł., Audio Research zostanie odebrany jako wzmacniacz bardzo przestrzenny, grający ze swobodą i oddechem, jakie nie są zwykle spotykane – nawet na tym pułapie cenowym. Średnica jest z jednej strony całkiem gęsta, z drugiej – lekka, zwiewna, przejrzysta. VSi75 nie wprowadza zawoalowania, przynajmniej tak długo, jak odtwarzamy nieskomplikowany materiał akustyczny, nieprzeładowany basem. Wówczas amerykański wzmacniacz zachwyca ilością powietrza pomiędzy instrumentami, naturalnością i swobodą wybrzmień. Buduje bardzo, naprawdę bardzo realistyczny obraz dźwiękowy, w którym nie ma miejsca na zbytnie krągłości i poprawianie niedoróbek realizatorów nagrań. Z czystym, superprecyzyjnym, ale i nasyconym źródłem dźwięku, jak Meitner MA-1 (równie dobrze może to być gramofon), tworzy muzyczny spektakl, w którym średnie tony tylko minimalnie skupiają na sobie uwagę, zaś cała reszta jest równie ważna. Przejrzystość jest bardzo dobra, wręcz wyśmienita, choć jeszcze nie ekstremalna. VSi75 wpuszcza do pokoju tyle informacji, ile potrzeba. Nie za dużo, nie za mało. To nowoczesny, równy wzmacniacz, lecz niepozbawiony tego, za co lampy są uwielbiane: pewnej dozy naturalnej miękkości, wypełnienia konturów tkanką, czyli harmonicznymi. W tym brzmieniu szczególnie cenię fakt, że VSi75 jest w tym wszystkim doskonale opanowany – nie jest eufoniczny. Podobnie pisałem niedawno o Octave V70SE, jednak ARC podąża jeszcze dalej w zakresie przejrzystości sceny, jej budowaniu w głąb, wszerz, a także w dziedzinie basu i ogólnej motoryki, która prezentuje naprawdę dobry poziom.

Tak niskie tony bardzo mnie zaskoczyły in plus. Doprawdy trudno pojąć, że wzmacniacz z 2-omową impedancją wyjściową potrafi tak sprawnie kontrolować głośniki basowe, oferując czysty, nieprzeładowany bas o naprawdę dobrym impulsie i kontroli wybrzmień. Byłem przekonany, że 8-calowe woofery moich kolumn będą produkować ewidentnie zmiękczony dół, szczególnie poniżej 50 Hz. Tak jednak się nie działo. Niskie tony zachowywały zwartość, a poziomy, do jakich VSi75 brzmiał czysto nie popadając w zniekształcenia, doprawdy mnie zaskoczyły. Jedynym wzmacniaczem lampowym, który robił podobne (a nawet lepsze) rzeczy, była końcówka mocy REF110, już nieprodukowana. Jednak wśród urządzeń zintegrowanych żadna znana mi lampa nie dysponuje równie dużą swobodą dynamiczną, brakiem kompresji. Przy okazji: bas VSi75 cechuje nieprzeciętna plastyczność i jest on dobrze różnicowany. W gruncie rzeczy, jako zwolennik dynamicznego, otwartego dźwięku, podczas słuchania tego wzmacniacza nie czułem niedosytu. To jednak częściowo dlatego, że moje kolumny mają ponad 93 dB efektywności. W połączeniu z monitorami ATC SCM7, o 10 dB cichszymi, zapas mocy ARC był już cokolwiek ograniczony. Poza tym pik modułu impedancji w średnim basie (dochodzący do 45 omów, czemu towarzyszą duże kąty fazowe) najwyraźniej sprawiał, że bas ARC miał odczuwalną miękkość i poluzowanie, zaś dostępny zakres dynamiki na basie (i w ogóle) wyraźnie zawęził się w stosunku do 350-watowej końcówki mocy solid state. Jak wspomniałem na początku, dobór kolumn – mimo stosunkowo dużej mocy VSi75 – nie jest wcale obojętny. Jakby nie było, to lampowiec z jedną parą lamp końcowych na kanał.


Oceń ten artykuł
(1 głos)
Więcej w tej kategorii: Krell S-550i »

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Kontakt z redakcją