PORTAL MIESIĘCZNIKA AUDIO-VIDEO

Gramofon NAD C558

Cze 13, 2019

W dziesiątej konstrukcji gramofonu firma NAD zrywa z poprzednimi modelami i pewnymi standardami wzorniczymi. Czy w związku z tym okaże się ona wyjątkowa?

Dystrybutor: Audio Klan, www.audioklan.pl
Cena: 1888 zł (w czasie testu: 1999 zł)
Gdzie kupić: Top Hi-Fi

Tekst: Ludwik Igielski  |  Zdjęcia: AV

Artykuł pochodzi z Audio-Video 6-7/2018

audioklan

 

 


Gramofon NAD C558

TEST

NAD C558

Być może mało kto pamięta, że firma NAD ma w swoim dorobku kilka udanych gramofonów. Większość czytelników z pewnością zetknęła się, przynajmniej w materiałach firmowych, z gramofonami pochodnymi od legendarnej Regi (Planar 2). Mowa o modelu C533 sprzed ćwierć wieku oraz o jego trzech następcach (C552, C555 i C556). Jednak to nie one rozsławiły NAD-a jako producenta gramofonów. Trzeba sięgnąć kilka lat, może dekadę wcześniej. Tak, to właśnie w latach 80. ubiegłego wieku, obok niepozornych, ale charyzmatycznych wzmacniaczy 3020, był produkowany wyjątkowy w swoim rodzaju gramofon. Mowa o modelu 5120 z serii Classic. Mimo że dziś może on budzić uśmiech na twarzy, zwłaszcza wśród posiadaczy gramofonów w cenie małego mieszkania, to w tamtym czasie był ewenementem konstrukcyjnym. Pomysł okazał się na tyle udany, że sprzedano tak wiele sztuk, iż oprzyrządowanie niezbędne do ich wytwarzania najzwyczajniej w świecie się zużyło i nie było już ekonomicznego uzasadnienia do kontynuacji produkcji. Sama konstrukcja NAD5120 zasługuje na szczegółowe omówienie, czego z racji szczupłości miejsca i tematu niniejszej recenzji czynić nie będziemy. Tak czy inaczej, NAD ma bogate doświadczenie w budowie gramofonów, a w związku z tym ma się czym pochwalić.

Budowa

Współczesne gramofony są konstruowane według jednego z kilku dobrze znanych scenariuszy. Bardziej przystępne cenowo urządzenia adresowane do audiofilów i bardziej wymagających fanów analogu to najczęściej względnie nieskomplikowane i lekkie konstrukcje. Tak też jest z nowym NAD-em. Zdecydowano się na sprawdzony w działaniu i lubiany przez użytkowników układ z plintą, wykonaną z grubego mdf-u (28 mm) z elastomerowymi stopkami oraz miękkim zawieszeniem silnika. Napęd jest przenoszony za pomocą paska na plastikowy subtalerz, a zmiana prędkości obrotowej następuje przez ręczne przełożenie paska z jednej strefy rolki napędowej na drugą. Wyłącznik sieciowy powędrował na spód, blisko przedniej krawędzi.

NAD C558 talerz

Podniesienie szklanego talerza wyraźnie ponad poziom plinty to oryginalny zabieg stylistyczny mający chyba za zadanie wywołać wrażenie lewitacji talerza. Czyżby twórcy zainspirowali się konstrukcją magnetycznego Mag-Leva?

 

Talerz wykonano z grubego na 10 mm szkła o miłej dla oczu zielonkawej barwie. Jest stosunkowo ciężki (1,74 kg). W komplecie otrzymujemy także cienką matę przeciwpoślizgową. Ramię gramofonu swoim wyglądem przypomina dokonania austriacko-czeskiego Pro-Jecta (to zresztą niejedyny element budzący skojarzenia z tą marką), jednak nie jest żadną konstrukcją z jego katalogu. Kształt główki oraz wygląd obudowy głównego przegubu zostały zaczerpnięte z różnych modeli tego producenta. Ramię zostało doskonale wykonane i wyposażone; jest względnie lekkie (9,5 g), niezbyt długie (230 mm) i charakteryzuje się typową wartością przewieszenia – 18 mm. Antyskating reguluje się za pomocą systemu magnetycznego. Przewidziano także możliwość dokładnego ustawienia azymutu. Przeciwwaga ma niesymetryczną postać (otwór wywiercono niecentrycznie), nie ma skali i po właściwym ustawieniu nacisku wymaga unieruchomienia za pośrednictwem miniaturowej śrubki imbusowej. Montaż i wyregulowanie nie stanowi większego problemu, ponieważ w komplecie z gramofonem są dostarczane wszystkie niezbędne dodatki, takie jak właśnie klucze imbusowe, waga równoważniowa oraz szablon do ustawienia geometrii wkładki. Obydwa ostatnie elementy są od Pro-Jecta, podobnie jak subtalerz, zapewne silnik, jak również bardzo dobrej jakości interkonekt z żyłą uziemiającą. Oprócz tego dostajemy jeszcze zewnętrzny zasilacz z różnymi wymiennymi rodzajami wtyków sieciowych, a także uchylną pokrywę z bezbarwnego tworzywa. Najważniejszym jednak elementem jest wkładka gramofonowa. Tutaj NAD po raz kolejny mile zaskakuje. Bynajmniej nie jest to najtańszy model albo wkładka dostępna jedynie dla producentów najtańszych urządzeń. Ortofon OM10 jest czwartym, licząc zarówno z góry, jak i od dołu, modelem z serii Optimum Match. Co ciekawe, bardzo łatwo można dokonać ambitnego upgrade’u czy rozważnego downgrade’u, gdy kwestie ekonomiczne albo stan kolekcji płyt w pełni to uzasadniają. W każdym razie z całą pewnością nie warto rezygnować z tego przetwornika na rzecz innego, gdyż pole manewru jest zdecydowanie większe niż w przypadku innych modeli. Pod wieloma względami stanowi on analogię dla modelu 2M RED w cenie 426 zł, 
a więc przeszło cztery razy droższego niż np. podstawowy model japońskiej Audio-Techniki AT91BL vel AT3600L, która jest dostępna za 89 zł i znajduje się „na wyposażeniu” wielu przystępnych cenowo gramofonów konkurencji.

Wkładki z rodziny Optimum Match

Pierwsze egzemplarze wkładek z tej serii wyprodukowano bardzo dawno temu, prawdopodobnie już w latach 80. ubiegłego stulecia. Co najciekawsze, były one nawet dostępne w Polsce, gdy sprzedażą sprzętu z Zachodu zajmowała się sieć sklepów Pewexu. Starsi wiekiem i stażem czytelnicy zapewne doskonale pamiętają tamte realia. Seria OM powstała na bazie autorskiego pomysłu Ortofona, pierwotnie wykorzystywanego w bardziej zaawansowanych i zarazem luksusowych wkładkach typu MM z serii VMS (Variable Magnetic Shunt). O ile w połowie lat 90. wkładki VMS stały się już tylko miłym wspomnieniem, to seria OM była wciąż dostępna w szerokiej gamie modeli, a także była chętnie produkowana na potrzeby zewnętrznych producentów gramofonów, np. dla firmy Dual – model ULM68E. Początkowo składała się z sześciu modeli, nie licząc odmian dedykowanych do zastosowań profesjonalnych – studyjnych, dyskotekowych czy didżejskich. Nieco później powstała gama bardzo podobnych konstrukcyjnie wkładek, lecz o podwyższonych parametrach i jeszcze lepszym brzmieniu – seria „OM Super”, składająca się zaledwie z trzech modeli – odpowiadających po części modelom ze środkowych miejsc w ofercie „zwykłych” OM-ek.

NAD C558 Ortofon OM10

Ortofon OM10 to bardzo przyzwoita wkładka MM, obecnie niefigurująca w polskim cenniku producenta.

 

Konstrukcja wkładek OM bynajmniej nie jest trywialna, na co mogłaby wskazywać relatywnie niska cena, zwłaszcza w przypadku podstawowych modeli. Każdy model, niezależnie od ceny, „szczyci się” sławnym rozwiązaniem Ortofona, a mianowicie systemem generującym zaczerpniętym ze wspomnianej wcześniej serii VMS. Korpus wkładki jest zbudowany z tworzywa Noryl – mieszaniny plastiku i szkła, charakteryzującej się dużą sztywnością i pełną odpornością na rezonanse mechaniczne. Drugą ciekawostką jest wspornik igły, którego geometria podparcia i zawieszenia została zoptymalizowana za pomocą zaawansowanych technik komputerowych. Punkt „obrotu” względem którego wspornik się wychyla, wypada dokładnie w miejscu elastycznego zawieszenia (tłumika elastomerowego), co przekłada się walory dynamiczne trudne do pobicia przez konkurencję. Kolejnym atutem jest stosunkowo szeroki zakres ramion gramofonowych, do których wkładki te będą pasować, a to za sprawą możliwości ingerowania w ciężar wkładki. Sam przetwornik waży zaledwie 2,5 g 
(stąd też wynika dość oryginalny kształt korpusu), a po dołożeniu metalowej płytki dociążającej masa wzrasta do 5 g. Sprytne, nieprawdaż?

Producent przewidział ponadto możliwość ulepszenia wkładki przez zastosowanie lepszej igły: OM20 – eliptyczna pełna (nude), OM30 – Fine Line Nude (pełna) albo OM40 – Van den Hul MkII Nude. Wkładka OM10 nie występuje obecnie w cenniku detalicznym firmy Ortofon. Dostępna jest tylko jako wyposażenie (ewentualnie jako część zamienna) gramofonów zewnętrznych producentów.

Brzmienie

NAD pozytywnie zaskakuje nie tylko po względem wykonania, ale także – czy może przede wszystkim – pod względem brzmieniowym. Gra pełnym i barwnym dźwiękiem o dobrym zrównoważeniu poszczególnych rejestrów. Jest bardzo miły dla uszu, dzięki czemu nawet długie odsłuchy nie nastręczają kłopotów z odbiorem. Słuch szybko akceptuje taką estetykę brzmieniową.

Niskie tony charakteryzują się dobrą koordynacją i mają ładną, dobrze zróżnicowaną barwę. Być może nie usłyszymy bardzo głębokiego, sejsmicznego wręcz fundamentu, ale prawdę powiedziawszy niewiele płyt analogowych zawiera ten zakres częstotliwości, a i większość głośników z adekwatnego przedziału cenowego nie ma takich możliwości. Chyba że korzysta się z subwoofera – ale to już zupełnie inna bajka... Na słowa pochwały zasługuje dobra dynamika, zwłaszcza omawianego zakresu, podkreślająca walory rytmiczne odtwarzanych nagrań. Zakres tonów średnich jest prezentowany bardzo płynnie i łagodnie. I nie jest to granie znane z możliwości amerykańskich wkładek, np. firmy Shure, w którym najistotniejszą cechą jest przekaz nieskrępowanej energii, między innymi w tym zakresie. Niemniej gramofon NAD-a jest bardzo komunikatywny. Wokale brzmią czysto i sugestywnie. Sprzyjają temu precyzyjne soprany – znakomicie zszyte ze średnicą i dobrze doświetlone. Usłyszymy zaskakująco wiele szczegółów. Warto więc zadbać o jakość reszty toru, z którym będzie współpracował gramofon.

NAD C558 gniazda

Nietypowa jest asymetryczna przeciwwaga, pozbawiona gwintu. Trzeba ją dokręcić, by się nie przesuwała.

 

Zjawiska przestrzenne to kolejny punkt na plus dla tego urządzenia. Przy właściwie ustawionej wkładce doświadczymy bardzo estetycznie zaprezentowanej przestrzeni, z szeroką sceną i dobrze zarysowaną głębią. Oczywiście mowa jest o możliwościach typowych dla sprzętu nieco lepszego od urządzeń budżetowych i popularnych, dostępnych w sieciach wielkopowierzchniowych. W kategoriach ogólnych otrzymujemy bardzo kompetentny dźwięk, pozbawiony nadnaturalnych efektów, które najczęściej zaczynają, niestety, nużyć już po pierwszych kilku kwadransach słuchania. Ten problem zupełnie nie dotyczy recenzowanego modelu.

Galeria

 

Naszym zdaniem

NAD C558 zzzNAD C558 siłą rzeczy najlepiej sprawdzi się jako partner wzmacniaczy z tym samym logo, ale bynajmniej nie tylko. Atutami tego modelu jest, oprócz zaskakująco dojrzałego dźwięku, dobra relacja jakości do ceny oraz solidna konstrukcja, wykorzystująca wiele nowoczesnych i sprawdzonych rozwiązań technicznych. Przemyślana koncepcja dotyczy także walorów montażowych i regulacyjnych, dzięki czemu osoba nawet z niewielkim doświadczeniem w tej materii poradzi sobie z uruchomieniem 
gramofonu po wyjęciu go z opakowania. Ponadto klasyczne wzornictwo, nieco uwspółcześnione przez zaokrąglenia narożników plinty i podniesienie talerza nieco wyżej niż zwykle, z pewnością spodoba się nie tylko fanom firmy NAD. I wreszcie sprawa najważniejsza: decydując się na C558, nie musimy myśleć o tym, jaką wkładkę zastosować w przyszłości. Ta, dostarczana razem z gramofonem, jest naprawdę dobra. A jeśli komuś mało, to zawsze można wymienić samą igłę. Na przykład na najlepszą z serii (OM40) ze szlifem vdH MkII Nude (niestety, w cenie połowy testowanego gramofonu).

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Kontakt z redakcją